Małe okręty rakietowe dla Polskiej Marynarki Wojennej – tak, czy nie?

Zdaniem wielu specjalistów, na morzu takim jak Bałtyk, nie powinno zabraknąć małych okrętów rakietowych. Czy jednak inwestowanie w budowę takich jednostek jest opłacalne? Naszym zdaniem nie.

W jednej z naszych wcześniejszych analiz wskazaliśmy na konieczność skoncentrowania się na budowie tylko dwóch typów okrętów wojennych: wielozadaniowych fregat rakietowych i wielozadaniowych okrętów podwodnych. Zachęcamy do przeczytania: Polska Marynarka Wojenna, plan rozwoju według TSFE.

Ile kosztuje i jak jest wyposażony nowoczesny mały okręt rakietowy?

Spójrzmy na przykład nowoczesnej jednostki, wybudowanej przez zachodnią stocznię.
Jeden okręt rakietowy typu Ambassador MK III, wybudowany przez amerykańską stocznię VT Halter Marine dla marynarki Egiptu, kosztuje około 325 mln USD za sztukę (cena przybliżona – zamówiono cztery jednostki).

Dlaczego akurat ta jednostka? Jest to jeden z najnowocześniejszych małych okrętów rakietowych na świecie. Jego wyposażenie stanowią systemy amerykańskie i europejskie. Wydaje się zatem, że podobnie byłby wyposażony mały okręt rakietowy dla polskiej Marynarki Wojennej.

Jak wygląda uzbrojenie i wyposażenie bojowe tego okrętu?

Systemy uzbrojenia okrętu to:
• Armata OTO Melara Mk75 kalibru 76 mm,
• Osiem pocisków przeciwokrętowych RGM-84 Harpoon,
• 21-prowadnicowa wyrzutnia Mk31 Mod 3 dla pocisków przeciwlotniczych RIM-116 RAM,
• Artyleryjski system obrony bezpośredniej CIWS Phalanx Block 1B kalibru 20 mm,
• Dwa karabiny maszynowe kalibru 7,62 mm,
• Cztery wyrzutnie dipoli i pułapek termicznych.

Zasadnicze wyposażenie elektroniczne okrętu stanowią:
• Radar obserwacyjny Thales MMR-3D,
• Radar obserwacyjny Thales Surface Scout, należący do tzw cichych radiolokatorów, o niskim prawdopodobieństwie wykrycia jego pracy,
• Radar do kierowania ogniem artylerii i pocisków rakietowych Thales Sting EO Mk2.

Sensory i efektory integruje system walki Thales Tacticos z wielofunkcyjnymi konsolami dla dowódców oraz operatorów poszczególnych systemów.

Już na pierwszy rzut oka widać, że jednostka o wiele lepiej wyposażona niż trzy polskie okręty rakietowe projektu 660M Orkan-Żeglarek. Uwagę zwraca między innymi obecność systemu przeciwlotniczego RIM-116 RAM oraz artyleryjskiego systemu samoobrony Phalanx, które znacząco zwiększają możliwości przetrwania okrętu w przypadku ataku pociskami rakietowymi, a także zapewniają możliwość zwalczania celów powietrznych pojawiających się nagle w bliskiej odległości od okrętu (Pop-up Targets).

Autonomiczność okrętów wynosi 8 dni, a zasięg – 2000 mil morskich.

Systemy radarowe pozwalają na wykrywanie celów w odległości do 200 km od okrętu, system walki Tacticos umożliwia równoczesne śledzenie ponad 750 obiektów w czasie rzeczywistym i ich klasyfikację według stopnia zagrożenia.

Czy warto inwestować w budowę takich okrętów?

Jakie są zasadnicze zalety operacyjne takich jednostek?
• Są wykonane w technologii utrudnionej wykrywalności,
• Mają silne uzbrojenie przeciwokrętowe,
• Mają nowoczesne systemy wykrywania i śledzenia celów.

Jakie są zasadnicze wady operacyjne takich jednostek?
• Nie mają żadnych możliwości wykrycia ani zwalczania okrętów podwodnych, które w przypadku Polski są (będą) dużym zagrożeniem,
• Nie mogą zwalczać celów powietrznych operujących na większych wysokościach niż 5000 m (dla pocisków RIM-116) i 8000 m (dla armaty Mk75),
• Nie są w stanie niszczyć celów lądowych,
• Z racji ograniczonej autonomiczności nie mogą pełnić misji na innych akwenach niż Morze Bałtyckie,
• Nie mogą pełnić funkcji eskortowych dla innych okrętów i statków,
• Ich zakup nie wpłynie na prestiż państwa na arenie międzynarodowej.

Podnoszony często argument, że małe okręty są trudne do wykrycia nie znajduje uzasadnienia w tym przypadku. Niewielkie jednostki są trudniejsze do wykrycia w takim stopniu, w jakim są mniejsze fizycznie od większych jednostek. Nowoczesne systemy rozpoznania elektronicznego są w stanie wykryć taką jednostkę bez problemu.

Photo by Defence Images on Foter.com / CC BY-NC

Dlaczego lepiej inwestować w budowę fregat rakietowych?

Fregaty rakietowe są oczywiście droższe. Spójrzmy na przykładowe ceny współczesnych jednostek (są to ceny przybliżone):
• Hiszpańskie fregaty typu F-100 Bazan – około 600 mln USD za okręt,
• Holenderskie fregaty typu De Zeven Provincien – około 532 mln USD za okręt,
• Duńskie “fregaty” typu Iver Huitfeldt – około 332 mln USD za okręt,
• Norweskie fregaty typu Nansen – około 557 mln USD za okręt.

Typowa fregata rakietowa jest zatem dwukrotnie droższa niż okręt rakietowy. Wyższe są też jej koszty utrzymania, koszty utrzymania niemal trzykrotnie większej załogi, a także zakupu jednostki ognia.

Jednak fregata rakietowa ma o wiele większe możliwości operacyjne. Wymieńmy niektóre:
• Na okręcie tej wielkości istnieje możliwość zainstalowania znacznie większej liczby systemów samoobrony przed pociskami rakietowymi,
• Systemy rozpoznawcze mają możliwość wykrywania celów morskich i powietrznych na większych odległościach,
• Fregata ma możliwość zwalczania celów powietrznych na większych odległościach (po wyposażeniu jednostki w pociski przeciwlotnicze/przeciwrakietowe średniego zasięgu, może być elementem systemu obrony powietrznej/przeciwrakietowej grup okrętowych lub obszaru kraju),
• Po wyposażeniu w pociski manewrujące okręt może niszczyć cele lądowe i być elementem systemu odstraszania państwa,
• Fregata może wykrywać oraz zwalczać nieprzyjacielskie okręty podwodne – za pomocą systemów pokładowych (wyrzutnie torped zop, wyrzutnie rakietowych bomb głębinowych) oraz za pomocą bazującego na jej pokładzie śmigłowca(-ów) zop,
• Fregata ma kilkukrotnie większą autonomiczność i może operować na wielu akwenach, korzystając ze wsparcia jednostek zaopatrzeniowych,
• Może brać udział w operacjach sojuszniczych na dowolnych akwenach, zwiększając zaufanie partnerów z NATO i rolę Polski w sojuszu,
• Ma możliwość zakwaterowania dodatkowych osób/żołnierzy (grupy specjalne, lekarze i personel medyczny, pododdział piechoty morskiej),
• Może pełnić rolę stanowiska dowodzenia.

Warto dodać, że posiadanie nowoczesnych okrętów klasy fregata zwiększa prestiż państwa na arenie międzynarodowej.

Budowa okrętów wojennych to długotrwały i kosztowny proces. Dlatego nie warto marnować bardzo dużych środków na mało znaczące okręty, takie jak małe okręty rakietowe. Wydatki i tak będą rozłożone na raty przez wiele lat.

Warto od razu zainwestować w cztery nowoczesne, wielozadaniowe fregaty, które mogą służyć w barwach Polskiej Marynarki Wojennej przez najbliższe 30 lat. Takie okręty będą chronić interesy Polski na Bałtyku i w dowolnym miejscu na świecie. A poza tym będą wzmocnieniem NATO i systemu kolektywnej obrony.

Opracowanie:
ML/TSFE
Triple Sea Foundation Experts

Przeczytaj również:

Czy Polska powinna kupić nowe, lekkie samoloty bojowe? 

MENU

-> POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

-> ANALIZY TSFE

-> OPINIE TSFE

-> TO CO WAŻNE

-> KONFERENCJE I WYDARZENIA

-> O NAS

-> TSFE NA FACEBOOK

-> TSFE NA TWITTER

-> POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

 

 

 

 

Dodaj komentarz