Ostateczny cios w Fort Trump? Formuła: koszty plus 50%. Za ochroniarza trzeba płacić!


Administracja prezydenta USA, Donalda Trumpa chce, aby każdy kraj, na terenie którego stacjonują wojska amerykańskie, ponosił pełny koszt ich utrzymania – plus dodatkowo 50 procent całej sumy. Po kieszeni dostaną Niemcy, Japonia, Korea Południowa i inni. A co z Polską? Czy polski rząd już zrozumiał, że USA ma z innymi krajami interesy, a nie bawi się w przyjaźnie?


Donald Trump był orędownikiem takich działań od dawna. Amerykański prezydent wściekał się, zresztą bardzo słusznie, że USA ponoszą największe koszty w NATO. Tymczasem kraje europejskie w większości nie chcą płacić nawet ustalonych 2 procent PKB na utrzymanie armii.


Od lat widoczne było też to, że kraje nowo przystępujące do NATO natychmiast redukowały swoje armie – i to znacząco, zrzucając koszty obronności na największego sojusznika, czyli USA. I przez lata nie miały zamiaru tego zmienić. Albania, Litwa, Lotwa, Słowenia i Estonia do dziś nie mają w ogóle lotnictwa wojskowego. Chorwacja ma symboliczne. Holandia i Litwa nie mają czołgów, Czechy mają ich symboliczną liczbę jak na swoją wielkość.
Polska należy do NATO od 20 lat i jest niemalże 40 milionowym krajem. Tymczasem jedynym wartościowym sprzętem w naszej armii są Wojska Specjalne, 3 eskadry lotnictwa na samolotach F-16, cztery bataliony czołgów Leopard-2, jeden pułk artylerii z armatohaubicami Krab oraz dwa nadbrzeżne dywizjony rakietowe. A co z resztą? Czy brygady, wyposażone w nowoczesne KTO Rosomak, są w stanie zwalczać czołgi przeciwnika? Czy Polska w jakikolwiek sposób wzmocniła obronę newralgicznego miejsca, jakim jest Przesmyk Suwalski? Czy kraj jest w stanie obronić się przed atakiem rakietowym? No właśnie.

Fort Trump znika…


Polski rząd chciał, aby na naszym terytorium stacjonowała amerykańska dywizja pancerna. To oczywiste, że Amerykanie ściągnęliby dla niej oddziały wsparcia i obrony, np. przeciwlotniczej, przeciwrakietowej, lotnictwa myśliwskiego i uderzeniowego. Polski rząd zobowiązał się, że dokona jednorazowego wsparcia dla budowy bazy w wysokości 2 mld USD.
Co teraz, po słowach amerykańskich dyplomatów? Jaki będzie koszt utrzymania bazy dla dywizji pancernej – powiększony o 50 procent ekstra?
Hurra optymizm znów okazał się przykładem totalnej, politycznej głupoty. A przecież wystarczyło słuchać Pana Prezydenta Trumpa. W trakcie wizyty Pana Prezydenta Andrzeja Dudy w USA, Donald Trump powiedział: „Polska będzie nam płaciła miliardy za stałą bazę naszych wojsk”.

A zatem nie można mówić o żadnym zaskoczeniu. Wręcz przeciwnie. Amerykański prezydent jest rzadkim na świecie przykładem szczerego i prawdomównego polityka – to co powiedział, to realizuje i tego się trzyma. 


Administracja Donalda Trumpa uważa, że takie działanie to sposób na „zmuszenie” innych członków NATO do zwiększenia środków na obronę. Jest to stuprocentowa prawda. Gdyby Polska od 20 lat inwestowała w armię, dziś nie musiała by błagać USA o stałą bazę na swoim terytorium.
Gdyby wszystkie kraje NATO to robiły, samo wojsko w Europie byłoby dla Rosji przeciwnikiem nie do pokonania.
Ale problem leży gdzie indziej. Dlaczego polski rząd chce bazy USA na swoim terytorium? Bo obawia się powtórki z 1939 roku, w którym sojusznicy, Anglia i Francja, nie przyszły Polsce z pomocą.
Tu trzeba sobie niestety zadać to brutalne pytanie – po co epatować wszędzie flagami NATO, podkreślać przynależność do Sojuszu i swój własny wkład w jego rozwój, gdy nie ma pewności, po co walczyć u boku sojuszników w Iraku i Afganistanie, gdy nie ma pewności, że w chwili próby sojusznicy solidarnie przyjdą Polsce z pomocą?

Photo by Hawkeye UK on Foter.com / CC BY-SA

 

Sojusznicy czy „sojusznicy?


Rok 2015. Gorący czas, kilkanaście miesięcy po ataku wojsk rosyjskich na wschodnią Ukrainę.
56 % mieszkańców USA i 53 % mieszkańców Kanady odpowiedziało, że w razie ataku Rosji na kraj NATO, ich kraj powinien użyć siły przeciwko Rosji.
58 % Niemców, 53 % Francuzów i 51 % Włochów uważało, że w razie ataku Rosji na kraj NATO, ich kraj nie powinien użyć siły przeciwko Rosji.
Czyli w hipotetycznej sytuacji, w której Rosja atakuje Polskę, ponad połowa Niemców, Francuzów i Włochów nie będzie chciała „umierać za Gdańsk” albo za Suwałki, będzie protestować na ulicach, blokować drogi, organizować manifestacje, poddawać się działaniom rosyjskich grup, które to umiejętnie wykorzystają.
Jeśli w tak gorącym okresie obywatele „sojuszniczych krajów” odwracają się do nas plecami, to… trzeba myśleć o jak najszybszym znalezieniu alternatywy dla obecnych sojuszy!
Źródło sondażu
https://www.tvp.info/20403619/nato-obroni-przed-rosja-niemcy-francuzi-i-wlosi-niechetni-pomocy-zaatakowanym-sojusznikom


W jednym z naszych artykułów napisaliśmy też, że nasi sojusznicy sprzedawali broń Rosji
Np. Francuzi, dzięki którym rosyjskie czołgi T-72B3 zyskały nowe możliwości bojowe.

 

Skutki decyzji Donalda Trumpa na świecie


Bogate i silne kraje, takie jak Korea Południowa i Japonia, mogą zapłacić, bo je na to stać. Ale równocześnie nie muszą tego robić. Korea Południowa posiada silną i dobrze wyposażoną armię, wycofanie 28 tys. żołnierzy amerykańskich w żaden sposób nie zmieni jej położenia na beznadziejne. Kraj zwiększy swoje wydatki militarne, zakupi kolejne partie broni, w tym nowoczesnej broni, produkowanej samodzielnie (trwają np. prace nad systemami antyrakietowymi czy też myśliwcami V – generacji).
Japonia przeformowuje od pewnego czasu swoje Siły Samoobrony w sprawną i dobrze wyposażoną armię, mającą zdolności ofensywne. I tak samo prowadzi prace nad nowoczesną bronią, czego przykładem także mogą być prace nad własnym samolotem V generacji, prowadzone pomimo kupna amerykańskich samolotów F-35.
Obydwa kraje są w stanie wyprodukować samodzielnie broń nuklearną w ciągu 2 lat.
A zatem decyzja administracji Donalda Trumpa może być dla nich korzystna. Po prostu, staną się kolejnymi mocarstwami atomowymi.
Naszym zdaniem posiadanie przez Koreę Południową 100 własnych głowic jądrowych, będzie dla niej lepszym zabezpieczeniem przed wojną, niż stacjonowanie na jej terytorium amerykańskich żołnierzy. Podobnie sprawa ma się z Tajwanem, którego przemysł samodzielnie opracowuje systemy OPL albo pociski manewrujące.

Photo by U.S. Army Korea (Historical Image Archive) on Foter.com / CC BY-NC-ND

Co z Polską?


Jakie decyzje podejmie polski rząd? Czy w końcu dojdzie do wniosku, że priorytetem jest budowa własnych sił, własnego potencjału odstraszania i własnej bazy produkcyjno – naukowo – technicznej na wysokim poziomie?
Czy jednak obecna polityka będzie kontynuowana? Czy celem nadrzędnym stanie się budowa amerykańskiej bazy, kosztem inwestycji we własne wojsko? Czy dalej będzie kupowana amerykańska broń, bez offsetu i bez licencji? Czy amerykańscy dyplomaci, tak jak Mike Pompeo w trakcie antyirańskiego szczytu, będą mogli dalej bezkarnie poniżać Polskę w trakcie publicznych wypowiedzi?
Co się stanie, jeśli obecny rząd PIS utraci władzę jesienią? Co zrobi PO, która jest od zawsze spolegliwa wobec Niemiec?
A może jednak wygrają nowe siły, które będą prowadzić niezależną politykę?


Prezydent Donald Trump jest świetnym politykiem. Walczy jak lew o amerykański biznes, bo wie, że to on dźwiga fundamenty całego kraju. To stąd wojna handlowa w Chinami, mająca zakończyć czasy, w których statki z Chin płyną do USA pełne towarów, a z USA do Chin wracają niemal puste. To stąd wojna o zwiększenie nakładów na wojsko przez kraje europejskie i chęć zmuszenia innych krajów do ponoszenia kosztów utrzymania amerykańskich wojsk.


Bo zasada jest jedna: za wynajęcie ochroniarza się płaci. Za wynajęcie bardzo dobrego ochroniarza płaci się bardzo dużo. Albo samodzielnie dba się o swoje bezpieczeństwo.
Ochroniarz może też w najgorszym momencie po prostu podrzeć umowę o pracę i się wycofać.
Jest też i zachęta biznesowa. Podobno kraje, których polityka będzie spójna z polityką USA, będą mogły liczyć na zniżki…


Na koniec wyliczenie Davida Ochmanka z Rand Corp.
Niemcy płacą obecnie 1 mld USD rocznie, za stacjonowanie amerykańskich wojsk, co pokrywa 28 procent kosztów. Jeśli formuła koszty plus 50 procent wejdzie do realizacji, będą płacić
5 mld 357 mln USD rocznie.
A i to nie wszystko, bo dodatkowo trzeba będzie pokrywać koszty wizyt grup floty czy lotnictwa, albo np. ćwiczeń.
Pewnego dnia Niemcy mogą się dowiedzieć, że np. w roku fiskalnym 2020, na ich terytorium trzykrotnie zostanie przerzucona 82 Dywizja Powietrznodesantowa, do ich portów zawinie co najmniej 30 jednostek pływających, a na lotniskach będzie co tydzień lądować grupa lotnicza, składająca się z co najmniej 50 samolotów.
Biznes to biznes! Jak jest okazja zarobić – to się zarabia!

Źródło:
https://www.stripes.com/news/trump-wants-germany-japan-and-others-to-pay-full-cost-plus-a-premium-for-us-troops-report-says-1.571839?fbclid=IwAR2eSChWgO6mY5nlEnqba7PoSZFhhPgrJxmQbEwD1TZz6ljmwgUILMZhkGw

Dodaj komentarz