POLSKA kontra IZRAEL i USA. Koniec nadziei, czas na działania


Mówienie bzdur o tym, że Polska jest krajem bezpiecznym, to zaklinanie istniejącej rzeczywistości. Dokładnie takie samo zaklinanie, jak mowa o przyjaźni polsko –izraelskiej lub polsko – amerykańskiej. O tym, jak bardzo można się pomylić, przekonali się polscy dyplomacji w trakcie warszawskiego szczytu w sprawie Iranu. Obyśmy nie musieli się przekonać o tym, jak złudne jest bezpieczeństwo Polski w praktyce.


Medialny atak na Polskę będzie trwał i będzie prowadzony przez polityków izraelskich a także izraelskich i proizraelskich dziennikarzy. Z czasem dołączą do nich inni. W czasach content marketingu, wystarczy przygotować odpowiednią treść, zapłacić setkom małych portali internetowych i szkalujące Polskę artykuły ukażą się na całym świecie. Coraz więcej osób będzie się „mylić”, jak amerykańska dziennikarka z NBC. Coraz więcej amerykańskich polityków będzie „napominać polskich kolegów”, aby uchwalili specjalne prawo, dotyczące spłaty „mienia bezspadkowego”. Naciski ze strony USA mogą być coraz silniejsze.


I co gorsza, USA może zmusić Polskę do spłaty.

Izrael sam nie da rady, ale USA – da radę.


Sam Izrael z pewnością nie dałby rady zmusić Polski do spłaty roszczeń. Ale ze wsparciem USA zrobi to bez problemu. Dlaczego? Polityka rządu PIS była skierowana tylko i wyłącznie na sojusz z USA. Nie zostawiono jakiejkolwiek alternatywy. Co gorsza, pokazano Amerykanom obrzydliwy wasalizm. Pozbycie się innych oferentów z negocjacji w sprawie systemów Patriot, kupno jednego dywizjonu systemu HIMARS bez jakiegokolwiek offsetu (nawet pomimo tego, że ten system jest nam bardzo potrzebny, żeby móc nim zrównoważyć rosyjskie Iskandery, o czym pisaliśmy), zakup śmigłowców Black Hawk „z półki”…

Photo by #PACOM on Foter.com / CC BY-NC-ND


Co gorsza, wszyscy eksperci mówią o tym, że Rosja szykuje się do pełnoskalowego konfliktu zbrojnego.


Wszystkie polskie rządy zaniedbały obronność kraju. Rząd PO-PSL, po inwazji Rosji na Ukrainę od razu przypomniał sobie o sojuszu z USA. Pan Radosław Sikorski zaczął mówić o tym, aby NATO przysłało do Polski dwie brygady ogólnowojskowe. Kto wówczas zareagował jako pierwszy? Francja. Przysłała 4 samoloty bojowe Dassault Rafale do Malborka. Nieco później, ówczesny Minister ON, Pan Tomasz Siemoniak obiecywał, że wzmocni ścianę wschodnią za pomocą kilkuset (TAK!), kilkuset nowych żołnierzy. Mityczne wozy wsparcia “Gepard” miały zastąpić T-72, mityczne okręty obrony wybrzeża “Miecznik” (coś w rodzaju korwety) miały dać Marynarce Wojennej “kły”, tak samo, jak trzy niemieckie okręty podwodne bez pocisków manewrujących.
Rząd PO – PSL wybrał systemy przeciwlotnicze Patriot, chciał zakupić 50 śmigłowców wielozadaniowych H225 “Caracal”, a nawet planował zakup 64 samolotów bojowych piątej generacji, choć wyliczenia finansowe na ich zakup były wzięte co najmniej “z kosmosu”.


Poprzednia opcja polityczna kochała Niemców, tak samo, jak obecna, Amerykanów. Polsce potrzebny jest rząd, który będzie przede wszystkim kochał Polaków.


Czy rządy Zjednoczonej Prawicy sprawiły, że Polska może czuć się bezpieczna? Pierwszy minister MON, Pan Antoni Macierewicz zaklinał rzeczywistość, obiecując, że w 2030 roku Polska obroni się sama przed każdym przeciwnikiem. Obecnie jeden z najbliższych współpracowników Pana Ministra siedzi w więzieniu. Media były ciągle informowane o coraz to nowych pomysłach Pana Ministra, a to o 100 używanych samolotach F-16 z zapasów US Army, a to o innym sprzęcie, np. o śmigłowcach dla specjalsów, ostatniego dnia przed odwołaniem pojawiły się informacje o zakupie trzech okrętów podwodnych „Scorpene” od francuskiego DCNS. Nic z tego nie wyszło.


Kupiono wartościowe, bardzo dobre polskie ręczne wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych Piorun (420 wyrzutni) 77 zestawów przeciwlotniczych Poprad (wartościowych) i 36 zestawów PZRA Pilica.


Potem stery ministerstwa przejął Pan Mariusz Błaszczak. Podpisano kontrakt na zakup 2 baterii systemów przeciwlotniczych średniego zasięgu Patriot (w tzw. starej konfiguracji) za niemal 5 mld USD. Podpisano umowę (414 mln USD) na zakup jednego dywizjonu artylerii rakietowej HIMARS, bez jakiegokolwiek offsetu (poprzednik obiecywał kupić ich 9 – z offsetem dla polskich zakładów). Planowano zakup dwóch starych fregat rakietowych typu „Adelailde” z Australii, z czego ostatecznie zrezygnowano. Zakupiono sporo BSP, w tym polskie „Pegaz”, „FlyEye” i „Warmate”. Osobom, które mniej interesują się wojskiem, z pewnością umknęły tak ważne dla sił zbrojnych zakupy, jak nowe ciężarówki, środki bojowe, pierwsze od lat nowe okręty (3 niszczyciele min, okręt ratownictwa morskiego i 6 holowników). Zmodernizowano wszystkie osiem śmigłowców ratowniczych “Anakonda”, zamówiono łącznie 16 samolotów szkolnych “Bielik” i 12 maszyn szkolnych “Orlik”. Zapowiedziano modernizację archaicznych systemów uzbrojenia, takich jak czołgi T-72 i śmigłowce Mi-24.


Ale na tym koniec. Wojsko Polskie nie jest w stanie samodzielnie obronić kraju. W żaden sposób.
Obrona powietrzna nadal jest archaiczna, nie ma żadnej obrony przeciwrakietowej. Nawet jeśli uda się zakupić 8 baterii systemu Patriot, to ochronią one tylko dwie duże aglomeracje i miejsca dyslokacji dowództw dywizji wojsk lądowych.
Do mediów przecieka coraz więcej informacji, na temat izraelskich pocisków Skyceptor, mających być głównym orężem 6 baterii Patriot w nowej, dopiero opracowywanej konfiguracji. Tak zwany „tani” pocisk, w praktyce może być tani dla USA, ale nie dla Polski.
Nie istnieją jakiekolwiek wojska rakietowe, zdolne do uderzenia w strategiczne cele na głębokim terytorium przeciwnika. Większość wyposażenia sił powietrznych nie nadaje się do nawiązania równorzędnej walki z przeciwnikiem (samoloty bojowe MiG-29 i Su-22). Marynarka Wojenna jest w tragicznym stanie (jakąkolwiek wartość bojową mają 3 małe okręty rakietowe). Jedynym wartościowym sprzętem naszej floty są dwa nadbrzeżne dywizjony rakietowe. Nadal nie został zrealizowany program wyposażenia jednostek wojskowych w nowoczesne systemy przeciwpancerne.
Tymczasem Rosja ciągle modernizuje swoje czołgi T-72 i bojowe wozy piechoty BMP-1 i BMP-2.

Photo by Hawkeye UK on Foter.com / CC BY-SA


Rząd PIS może pochwalić się odbudową Wojsk Obrony Terytorialnej. Ale czy to w większy sposób wzmacnia to naszą obronność? Kilkadziesiąt tysięcy młodych patriotów, w razie konfliktu zbrojnego, będzie walczyć z nieprzyjacielskimi jednostkami pancernymi i zmechanizowanymi, mając do dyspozycji taki „oręż” jak działa bezodrzutowe SPG-9 i lekkie moździerze. Z tego pierwszego sprzętu korzystają … w Afryce.


Trzeba od razu dodać, że na obecny stan polskiej armii pracowały zgodnie niemalże wszystkie rządy od czasów odzyskania niepodległości. A zwłaszcza „sławetna koalicja” PO – PSL. Ludzie w Polsce dość szybko zapominają tuzów polityki i ich wielkie słowa: np. propozycję zmniejszenia armii do 80 tys. żołnierzy za czasów premiera Tuska, 1% na armię – sztandardowy postulat propagandzisty Palikota, bo politykiem tego pana nie można nazwać. Albo obecne słowa jego wychowanka, Pana Roberta Biedronia, który chce znacząco zmniejszyć wydatki na wojsko.
Jak takich ludzi można nazwać odpowiedzialnymi politykami?


Czy za rządów PIS powstały jakieś nowe jednostki wojskowe? Odtwarza się dawną 3. Brygadę z Lublina, obecnie z numeracją 19. Zabrano jedną brygadę z 16. Dywizji (1. Warszawską Brygadę Pancerną), dołączono samodzielną 21. Brygadę Strzelców Podhalańskich i takimi oto roszadami jest budowana czwarta 18. Dywizja Zmechanizowana. Poprzez osłabienie innych związków taktycznych. Zapowiedziano przekształcenie Dywizjonu Przeciwpancernego z Suwałk w Pułk Przeciwpancerny. Nikt do tej pory nie wie, jak będzie wyglądać ta jednostka i w co będzie wyposażona.


Przesmyk Suwalski – rzekomo najbardziej zagrożone miejsce na terenach państw NATO. Co zrobiły polskie rządy aby to zmienić? Przez “8 lat rządów sławetnej koalicji PO – PSL” i niemal 4 lata rządów PIS? Za czasów PO – PSL – nic. Za rządów PIS – skończyło się na zapowiedzi rozbudowy jednostki w Suwałkach, w dodatku jedynej tego typu w Wojsku Polskim. Nie łatwiej było po prostu sformować nową brygadę zmechanizowaną?

Gwarantem naszego bezpieczeństwa będzie Ford Trump!


Stała, amerykańska baza na polskim terytorium. Dywizja pancerna. Trzy albo lepiej, cztery brygady ogólnowojskowe (ABCT lub Stryker BCT). Do tego brygada lotnicza (śmigłowcowa), jednostki artylerii. Skoro na terenie Polski będzie dywizja pancerna, to trzeba ją osłonić przed atakiem z powietrza. Zatem Amerykanie przyślą parę baterii pocisków Patriot. Może nawet jedną baterię systemu “wyższej warstwy”, czyli THAAD. Amerykańska dywizja pancerna nie będzie liczyć na to, że 48 polskich F-16 wesprze jej działania. Dlatego z pewnością przybędą też amerykańskie jednostki lotnicze, co najmniej skrzydło. Najlepiej wyposażone w samoloty F-35 Lightning II, albo F-22A Raptor, w końcu Polska to najlepszy sojusznik USA!
Rodziny, co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób, zbudują miasta wokół baz.
Kto odważy się zaatakować Polskę, jeśli na jej terytorium będzie maleńki stan USA? Nikt.

Tak sobie to wymarzyli nasi mistrzowie dyplomacji i geniusze strategii. A co im wyszło?
Jak na razie nie ma żadnych konkretów, co do budowy stałych amerykańskich baz. Są jednostki rotacyjne. W trakcie sławetnego szczytu antyirańskiego zapowiedziano zwiększenie jednostek rotacyjnych.


Budowa takich baz oznacza ogromne wydatki – Polska obiecała dofinansować to kwotą 2 mld USD – i związanie się z krajem, na terenie którego jest baza, na wieledziesiąt lat.
Teraz największym zmartwieniem dla Amerykanów jest chiński smok, który coraz bardziej rozpościera skrzydła.

Po co ten konflikt z Chinami?


Polska, jako wierny przyjaciel USA, skonfliktowała się z Chinami w sprawie koncernu „Huawei’. Jeśli faktycznie był tam szpieg, to sprawę można było załatwić po cichu, a nie robić z tego aferę na cały świat. Afery, która została zauważona w większości chińskich mediów. Tak. Przez większość chińskich mediów, publikacje można znaleźć bez trudu w Internecie.
Czy o Polsce mówi się w amerykańskich mediach? W rocznicę powstania w Getcie Warszawskim, w programach satyrycznych (Polish Jokes), no i może jak zdarzy się u nas jakaś większa tragedia.

Photo by akasped on Foter.com / CC BY


Nawet gdyby stosunki polsko – amerykańskie układały się idealnie, to nie oznacza to, że Polska musi się skonfliktować z Chinami. Nie ma w tym żadnego interesu. Może przyjść bowiem taki moment, że to Chiny będą mocarstwem numer 1 na świecie. Może też przyjść taki moment, że polska delegacja będzie prosić chińskich oficjeli o możliwość sprzedania broni. Może przyjść taki moment, że tylko Chiny będą w stanie powstrzymać Rosję przed uderzeniem na Polskę.
Centralny Port Lotniczy może zarabiać dużo, dzięki chińskim samolotom.
Kolejny, durny wasalizm wyszedł Polsce bokiem. Wasalizm, uprawiany przez polskich polityków, wspieranych przez nachalną propagandę. 

Polska nie jest państwem niepodległym.


Kilka miesięcy temu Prawo i Sprawiedliwość chciało wprowadzić reformę sądów. Potem ustawę o IPN, która zapobiegłaby obrażaniu dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej (czy ta ustawa miałaby możliwość zastosowania w praktyce to już pole do popisu dla prawników). Jak to się skończyło? Burzą. Burzą spowodowaną przez Izrael i… USA, które wsparło swojego ważniejszego sojusznika.
Polski rząd wycofał się z ustawy… Ten sam rząd, który mówił wszem i wobec o wstawaniu z kolan i osiągnięciu przez Polskę wysokiej pozycji międzynarodowej.


Rząd PIS rozumował jak kot u weterynarza. Wiele poczciwych futrzaków chowa się w rogu gabinetu zabiegowego i myśli, że jak oni nie widzą weterynarza, to weterynarz nie widzi ich. Rząd PIS wymyślił sobie, że skoro on kocha Amerykanów to i Amerykanie pokochają jego. I Polskę. Zwłaszcza jak coś jeszcze kupi i nie zażąda nic w zamian, żeby nie psuć dobrych relacji. Wszyscy cieszyli się z wizyty Pana Prezydenta Donalda Trumpa i wielu ciepłych słów, które powiedział pod adresem Polski i Polaków.
Niestety. Uśmiechy, miłe słowa i poklepywanie po plecach to tylko gesty. Prezydent Donald Trump ma swoje problemy w USA i dla niego najważniejsze jest USA (co jest oczywiste, bo jest prezydentem USA a nie Polski), jego wyborcy i te kraje, które pozwolą mu realizować jego politykę na całym świecie.


O tym, co naprawdę myślą Amerykanie o Polsce, pokazał Pan Pompeo w trakcie warszawskiej konferencji. Pokazał też, na co należy się szykować. Zachowanie ambasador USA, Pani Mosbacher, również pokazało, że Polska jest dla USA co najwyżej bantustanem.

Photo by PolandMFA on Foter.com / CC BY-NC


Polscy politycy muszą zdać sobie sprawę z jednej, ważnej rzeczy. Usilne skakanie przy nodze USA i stałe zabieganie o ich względy niczego nie zmieni. Izrael zawsze będzie o kilkanaście pozycji wyżej w hierarchii sojuszników USA, niż Polska. Dlaczego?
Bo jest niezatapialnym lotniskowcem na Bliskim Wschodzie, bo dysponuje ogromną siłą dyplomatyczną i medialną na całym świecie, bo posiada liczną i nowocześnie wyposażoną armię, dysponującą bronią jądrową.
Co Polska może zaoferować USA? Wystąpienie publiczne „jastrzębia polskiej dyplomacji” Pana Czaputowicza? Wsparcie ze strony jednej eskadry F-16 i starej, archaicznej fregaty klasy „Oliver Hazard Perry”? W polskich Wojskach Lądowych nie ma ani jednej brygady, kompletnie wyposażonej w nowoczesny sprzęt. Co można wysłać do wsparcia?

USA potrzebują Polski, przyjaciela w Europie! USA potrzebują mitycznego Międzymorza!

Ale do czego? USA mają w Europie przyjaciół – Wielką Brytanię, Norwegię, Rumunię (do czasu, aż będą potrzebne bazy), ich wojska stacjonują w Niemczech, z których zapewnie nigdy się nie wycofają, bo w przeciwnym razie za dekadę lub dwie musiałyby tu znowu lądować, aby brać udział w III Wojnie Światowej.
Polska tak naprawdę, nie jest USA do niczego potrzebna. To USA są potrzebne Polsce.
A co się stanie, jeśli pewnego dnia Amerykanie Polskę odtrącą? Przy obecnej polityce to będzie po prostu koniec.


A co do mitycznego Międzymorza… Ukraińskie władze od dawna pokazują swoją „przyjaźń” do Polski. Premierzy z państw grupy Wyszehradzkiej tak bardzo przejęli się izraelskimi oskarżeniami wobec Polski, że polecieli sobie do Jerozolimy, żeby z przyjemnością pogawędzić sobie z izraelskim premierem Netanjahu.
Na stole nie widać było żadnych potraw, to może w ramach solidarności z Polską powzięli jedynie kilkugodzinną głodówkę protestacyjną. “Dziękujemy”.
Czy ktoś naprawdę jeszcze wierzy w te bzdury o Międzymorzu? Z Ukrainą i co najlepsze, z Białorusią, która często pojawiała się na mapkach?

Najlepszy przyjaciel może wbić nóż prosto w serce.


Pewnego pięknego dnia Amerykanie mogą powiedzieć: albo spłacicie 360 mld USD odszkodowań dla Żydów, albo natychmiast wycofujemy swoje rotacyjne siły z Polski.
I martwcie się sami. Rosyjskie dywizje czekają. Skoro nie potrafiliście zadbać o swoje bezpieczeństwo, to wasz problem. My nie jesteśmy waszym ochroniarzem.


I co zrobi wtedy Polska? Wybór będzie bardzo szeroki. Albo zapłacić 3 lub 4 równowartości rocznego budżetu, stając się ekonomicznym nędzarzem (lub oddać najlepsze nieruchomości w kraju, co będzie mieć jeszcze gorsze następstwa), albo oczekiwać na rosyjski atak. Władymir Putin robi wszystko, żeby Rosja odzyskała swoją mocarstwowość. Z Wielką Brytanią nie wygra. Z Polską – bez problemu.
Jeśli rząd zgodzi się na spłatę odszkodowań, to kto wie, czy w kraju nie dojdzie do rewolucji. A jeśli nie, to parę milionów młodych ludzi wyjedzie raz na zawsze na Zachód, widząc, że w kraju nędzy i rozpaczy, nie ma czego szukać.

Photo by Peer.Gynt on Foter.com / CC BY-NC-SA


Rosja to nie jedyne zagrożenie dla Polski. Nie wiadomo, jak zachowa się Białoruś. Może nawet nie mieć dużo do gadania, w razie rozpętania konfliktu przez Rosję.
Wrogim dla Polski państwem jest też Ukraina. Dokładnie jej rząd, bo wielu obywateli Ukrainy, pracujących w Polsce, w ogóle nie ma zamiaru wracać do siebie i z pewnością zintegruje się z Polakami szybciej, niż Polacy z Anglikami czy Holendrami w Europie Zachodniej. Nie wiadomo, co stanie się za kilka lat.


Polska nie jest bezpieczna. Mamy przez sobą całe mnóstwo zagrożeń:
Zagrożenie wojną ze strony Rosji i ewentualnie Białorusi. Wszyscy rusofile powinni pamiętać o tym, że każdego roku w trakcie manewrów „Zapad” Rosja ćwiczy uderzenie nuklearne na naszą Warszawę. Ta miłująca pokój Rosja. Nie jest na kolanach, jak usiłowano nam wmówić. Stale inwestuje w armię. A to powoduje, że zagrożenie z jej strony wzrasta. Rosja nigdy nie będzie dla Polski równorzędnym partnerem. Nie da się z nią ułożyć pokojowo życia, bez chęci dominacji z jej strony.
Zagrożenie konfliktem z Ukrainą. To nieco dalsza perspektywa. Powodem będzie narastający nacjonalizm w tym kraju i chęć „odbicia” niepowodzenia, związanego z przegraną wojną na wschodzie kraju. Ukraina nie chce, żeby Polska ją reprezentowała, Ukraina nie pragnie polskiej miłości, Ukraina ma ją gdzieś. Ukraina kocha i szanuje Niemców.
Możliwy upadek Unii Europejskiej. To może spowodować całkowity paraliż polskiego budżetu i działań polskiego rządu. Czy ktoś przygotowuje się do tego wydarzenia, czy też polscy politycy wierzą w to, że UE będzie istnieć zawsze, tak jak wierzyli w istnienie „przyjaźni polsko – izraelskiej”?
P
rzejęcie władzy w Niemczech przez partie takie jak AFD. Może do tego doprowadzić bezmyślna polityka rządu Angeli Merkel. Pewnego dnia ze strony rządu AFD mogą pojawić się roszczenia terytorialne wobec Polski.


Utrzymanie obecnego stanu UE. Jeśli UE nie upadnie a rządząca nią polityczna większość, zapatrzona w stronę Marksa i Engelsa dalej utrzyma stery w rękach, to Polska będzie musiała zrzec się niepodległości, zgodnie ze słowami Angeli Merkel i poddać się znacznie głębszej integracji z UE. Albo… wystąpić z UE samodzielnie. Trzeciej drogi nie ma.
• Terroryzm i nielegalna imigracja z Afryki i Bliskiego Wschodu, która w perspektywie paru dziesiątek lat może doprowadzić do całkowitego zniszczenia obecnych krajów UE. Może dojść do upadku ich ekonomii, np. za sprawą niemożliwych do udźwignięcia programów socjalnych, bardzo wysokiej przestępczości, dezintegracji kulturowej, językowej, religijnej itd. Kraje stracą całkowicie swoją tożsamość narodową.

Photo by DonkeyHotey on Foter.com / CC BY-SA

Jak uratować Polskę przez obecnymi zagrożeniami? Rozwiązanie TSFE.


Polska potrzebuje natychmiastowych inwestycji we własną obronność. Niezbędne są długofalowe działania, mające na celu budowę narodowego systemu odstraszania, wykorzystującego broń rakietową, zdolną do wykonywania głębokich uderzeń na terytorium przeciwnika. W dalszej przyszłości – potencjału strategicznego, z własną bronią masowego rażenia.
Głównym celem Polski ma nie być wygranie wojny. Głównym celem ma być budowa potencjału odstraszania, który pozwoli uniknąć każdej wojny.


Polska musi mieć przed sobą otwarte drogi do zakupu uzbrojenia i licencji w wielu krajach na świecie. Dlaczego? Kupowanie broni tylko w USA może się pewnego dnia paskudnie zemścić. Hipotetycznie, jeśli Polska nie zapłaci żydowskich odszkodowań, USA może nałożyć embargo nie tylko na sprzedaż Polsce nowej broni. Ale także na zakup amunicji i części zamiennych do już zakupionych systemów. Skąd wówczas Polska weźmie części zamienne i rakiety do 48 F-16 Block 52+, jedynych wartościowych samolotów bojowych, jakie posiada?

Photo by Airwolfhound on Foter.com / CC BY-SA


Polskie rządy muszą pamiętać, że na świecie nie ma przyjaciół – są tylko interesy. A przyjaciele – w tym najgorszym momencie, mogą zachować się jak wróg. Przeżyliśmy to w 1939 roku. Przeżyliśmy to w 1945 roku. Aktualnie przezywamy to z „przyjaciółmi” z Izraela i Ukrainy. Czy będzie tak samo z USA? Miejmy nadzieję, że nie, ale to tylko nadzieja. Odpowiedzialny rząd musi być przygotowany na każdą, przede wszystkim, każdą najgorszą ewentualność. A ostrzeżeń było aż nadto – ustawa 447, słowa Pana Pompeo w Warszawie, rzekoma „omyłka” na antenie amerykańskiej dziennikarki…


Trzeba inwestować w nowoczesne technologie wojskowe, kupując licencje i stosując się do zasad, pozwalających obniżać maksymalnie koszty zakupów uzbrojenia (np. postulowana przez nas maksymalna unifikacja uzbrojenia jak najmniej typów, żeby można było produkować więcej i taniej, łatwiej naprawiać i serwisować, w czasach pokoju i wojny).
Programy zbrojeniowe to koło zamachowe dla gospodarki, ogromny impuls dla ośrodków naukowo technicznych, magnes dla młodych inżynierów, mających dobre pomysły. Kupowanie sprzętu z półki (jak w przypadku DMO Himars) nie służy niczemu. Jeśli ktoś liczył, że za 414 mln USD kupi sobie przychylność Amerykanów, to Pan Pompeo skutecznie go z tego wyleczył. 414 milionów dolarów to są drobne przy wydatkach amerykańskiego wojska.


Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nikt nam nie robi łaski, sprzedając swoje uzbrojenie.
Tak jest to przedstawiane w mediach. To bzdura. Na świecie jest wielu producentów wartościowego uzbrojenia. Oczywiście nie wszyscy produkują wszystko, sprzęt amerykański zwykle plasuje się w czołówce nowoczesności i jakości.

Ale dlaczego kupując od Amerykanów, nie możemy kupować od innych?

Polska musi mieć otwartą drogę do negocjacji z takimi krajami, jak Wielka Brytania, Włochy, Francja, Korea Południowa, Turcja i Chiny. Polska musi mieć alternatywę.

 


Polska nie musi mieć najlepszej broni na świecie, kupowanej w śladowych ilościach, serwisowanej za ogromne kwoty przez kraj dostawcy. Polska powinna mieć duże ilości broni dobrej, średniej jakości, produkowanej w dużych ilościach przez polskie zakłady, serwisowanej na miejscu. Broni, która w przypadku zakupu licencji, będzie podstawą do opracowania kolejnej, lepszej wersji.
Przykład? Amerykańskie pociski manewrujące „Tomahawk” nie są jedyną tego typu bronią na świecie. Może i są najlepsze, ale są drogie, a do tego Amerykanie gdyby je Polsce sprzedali, nie pozwoliliby z pewnością na przykręcenie w nich śrubki polskiemu serwisowi. Co jeszcze ważne, Amerykanie nie zezwalają na autonomiczność ich użycia, co oznacza, że muszą wiedzieć, w co zostaną odpalone.
Tajwan opracował rakiety manewrujące własnej produkcji Yun Feng 3, o zasięgu 2600 kilometrów (niektóre źródła podają 2000 kilometrów). Do obrony Polski takie rakiety byłyby idealne. Poziom technologiczny tego 23 milionowego kraju pozwoli mu z pewnością na wyprodukowanie jeszcze lepszych pocisków. Czy polscy inżynierowie są gorsi od Tajwańczyków? Z pewnością nie.


A skąd na to wszystko pieniądze?


Z oszczędności. Polsce nie potrzeba 444 tysięcy urzędników (tylu jest w Polsce wg. GUS, w sektorze publicznym pracuje 3 mln Polaków, łączna ogsługa sektora publicznego to 80 mld zł rocznie), pobierających trzynaste i czternaste pensje, dopłaty do wczasów pod gruszą i produkujących tysiące nikomu niepotrzebnych przepisów. Wystarczy jedna czwarta z nich, przy masowej informatyzacji.
Zakłady zbrojeniowe powinny zostać sprywatyzowane. Ich menedżerowie staraliby się wyprodukować jak najlepszy sprzęt w jak najlepszych cenach, aby sprzedać go MON i innym krajom świata. Zakłady zaczęłyby przynosić zyski i płaciłyby podatki. Czy można sprywatyzować przemysł zbrojeniowy? A czy amerykańskie koncerny, takie jak Lockheed Martin, producent samolotów F-16 i F-35, są prywatne, czy państwowe? Są prywatne, a dokładnie, są spółką akcyjną. I dlatego osiągają ogromne sukcesy na świecie, a ich menedżerowie robią wszystko, co mogą, aby osiągnąć odpowiednią sprzedaż.
Flagowy program socjalny PIS „Rodzina 500 plus” pochłonie w 2019 roku 21 mld złotych.

To niemalże 5,5 mld USD. Ile można za to kupić broni? Francuski samolot myśliwsko uderzeniowy Dassault Rafale (generacja 4,5) kosztuje ok. 85 mln USD za sztukę. Planowany południowokoreański KF-X (generacja V) ma kosztować mniej niż 100 mln USD za sztukę. Każdego roku Polska, bez podnoszenia wydatków na obronę, mogłaby kupić a jeszcze lepiej, zbudować na licencji, eskadrę (16 sztuk) nowoczesnych samolotów i uzbrojenie do nich, zapewnić im paliwo, szkolenia załóg i nową bazę. Zostałoby jeszcze całe mnóstwo pieniędzy – np. na batalion nowych czołgów i wiele innych.

To oczywiście na razie mrzonki, polski przemysł na razie nie jest w stanie zbudować prostego samolotu szkolnego, ale od czegoś trzeba zacząć…

Zatem zamiast rozbuchanych programów socjalnych – niskie podatki i tanie kredyty dla przedsiębiorców. Po pewnym czasie każdy człowiek, mający chęć do pracy, śmiałby się z 500 złotych państwowej jałmużny, otrzymując pensję w wysokości 5000 złotych.

Photo by Discovery Sky on Foter.com / CC BY-NC-SA


Z pewnością i tak nie obyłoby się bez podniesienia wydatków obronnych – np. do 4 procent PKB. Ale co jest lepsze? Zapewnić krajowi bezpieczeństwo, stworzyć koło zamachowe dla własnej gospodarki, zwiększyć rangę kraju na świecie? Czy lepiej oszczędzać na zbrojeniach i liczyć na „przyjaciół”, którzy w chwili zagrożenia mogą wykonać manewr wycofania się na teren Niemiec? Czy liczyć na „przyjaciół”, którzy mogą łatwo zmusić nas do płacenia odszkodowań, które zrujnują nasz budżet przez dziesiątki lat, a może i zmuszą do oddania naszych najcenniejszych nieruchomości na ich poczet? Oszczędzać na zbrojeniach po to, żeby po wojnie znów znaleźć się w morzu gruzów, jak w 1945 roku?


Czy możemy liczyć na to, że przedstawiciele administracji USA odstąpią od nękania nas odszkodowaniami? Tego nie wiemy. Możemy na to tylko liczyć, ale… „Jastrząb polskiej dyplomacji”, Pan Czaputowicz, też na to liczył. I pomimo kompromitującej klęski, dalej piastuje stanowisko Ministra.


Jeszcze gorzej było za czasów sławetnej koalicji PO – PSL, która była już gotowa do płacenia Żydom odszkodowań. Miała w tym celu sprzedać polskie lasy.

 

Idź na wybory!


W tym roku przed nami bardzo ważne wybory. Najpierw do UE, a potem parlamentarne.
Każdy Polak posiada potężną broń – to jego wiedza, pamięć, możliwość udziału w wyborach i długopis, którym zakreśli odpowiednie nazwiska.
Zachęcamy do jak najszerszego udziału w wyborach. Prosimy pamiętać o tym, że na polskiej scenie politycznej jest wiele partii, w tym kilka nowych. Każdy ma wpływ na to, co się dzieje w jego kraju – i w którą stronę ten kraj pójdzie.
Przed wyborami warto pamiętać o tych, którzy chcieli sprzedać polskie lasy na poczet odszkodowań. Warto pamiętać o tych, którzy się kompletnie skompromitowali w trakcie antyirańskiego szczytu, bezczelnie wmawiając wszystkim, że jednak odnieśli sukces. Warto pamiętać o tych, którzy w obliczu zagrożenia z wielu stron chcą oszczędzać na armii, a jedynym ich atutem są głupawe uśmiech i wzięte z księżyca socjalistyczne obietnice.

 

By U.S. Embassy & Consulate in Poland – https://pl.usembassy.gov/embassy-consulate/embassy/ambassador_mosbacher/, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=72046961

Z ostatniej chwili.

Poniżej cytaty z wywiadu Pani Mosbacher dla Wp.pl. To na potwierdzenie naszych tez, zawartych w artykule.

Pani Ambasador doskonale znała kraj, którego została ambasadorem:
„Muszę przyznać, że nie zdawałam sobie do końca sprawy, jak dynamicznym krajem jest Polska. Nie do końca też miałam świadomość, jak ważnym regionem jest Wschodnia Flanka NATO i jak kluczową rolę odgrywa na niej Polska. Patrząc na całą Unię Europejską, widać, że centrum unijnej grawitacji przesuwa się na Wschód.”

Najważniejszym elementem konferencji antyirańskiej było:
„Uczestniczyłam w wielu spotkaniach w trakcie konferencji. Dyskusje były bardzo otwarte, bardzo szczere. Osiągnęliśmy postęp, bo poznaliśmy opinie zainteresowanych stron, poznaliśmy pomysły na rozwiązanie problemów – i zrobiliśmy to razem, w tak licznej koalicji. To już należy uznać za sukces! Ale przecież wydarzyło się więcej. W trakcie konferencji podpisaliśmy wielki kontrakt na dostarczenie Polsce systemu artylerii rakietowej Himars wartego pół miliarda dolarów.„

O mitycznym „Ford Trump”. Politycy PIS są dobrej myśli.
„Proszę zwrócić uwagę, że mamy już kilka baz, kilka miejsc stacjonowania armii amerykańskiej w Polsce. Niektóre z nich są bardzo duże. Nie wiem, czy jest konieczne, by dodawać kolejną bazę. Prawdziwe wyzwanie polega na tym, by dobrze wykorzystać te już istniejące: by były bardziej elastyczne, lepiej przygotowane do zmieniających się wyzwań. Jesteśmy przekonani o konieczności trwałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce.”

O roszczeniach żydowskich.
Chcę teraz zapytać o pewne problemy, które nadal pojawiają się w relacjach polsko-amerykańskich. Sekretarz Pompeo w czasie wizyty w Warszawie wspomniał o problemie zwrotu mienia żydowskiego. Premier Morawiecki odpowiedział, że ten problem został już rozwiązany. Gdzie leży prawda?
„Myślę, że słowa sekretarza Pompeo mówią same za siebie. Nie uważamy, że ten problem został już finalnie rozwiązany. Nadal mamy tu sporo do zrobienia, ale uważamy, że osiągnięcie rozwiązania jest wykonalne.”
Czyli trwa tu pewien proces?
„Tak, jesteśmy w jego trakcie.”

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości? Tak właśnie Polsce wychodzą bokiem sojusze. 

Źródło wywiadu: https://opinie.wp.pl/w-usa-chodzila-na-polskie-wesela-i-chrzciny-dzis-mowi-stoimy-z-polska-ramie-w-ramie-6351880056629377a

Prosimy o udostępnianie w mediach społecznościowych

Dodaj komentarz