Sojusznik czy „sojusznik”?

Czy w praktyce istnieje termin, który można określić mianem „odpowiedzialności sojuszniczej”? Jak można go dokładnie określić? Czy państwa, będące z nami w sojuszu obronnym, mają prawo sprzedawać broń naszym potencjalnym wrogom? Czy to krótkowzroczne myślenie, oparte o chęć zysku, czy już zdrada?

Czy sojusznik, będący z naszym państwem w jednym sojuszu obronnym, może sprzedawać innym, wrogim krajom broń? Czy taki kraj może dalej być uznawany za sojusznika? Czy może jest to tylko „sojusznik”?

Kiedy mówimy o broni, wiele osób może mieć na myśli czołgi, artylerię, kierowane pociski rakietowe, samoloty bojowe, albo bojowe okręty. To dlatego tak wielki szum medialny miał miejsce wtedy, gdy Francja chciała sprzedać Rosji okręty desantowe „Mistral”. W końcu osiągnięto „sukces”. Jednostki trafiły do Egiptu.

Czy te wielkie okręty mogły w jakikolwiek sposób zagrozić Polsce? Oczywiście, że nie. Na Bałtyku nie miałyby jakichkolwiek szans przetrwania. Dwa polskie Nadbrzeżne Dywizjony Rakietowe, wyposażone w nowoczesne pociski przeciwokrętowe NSM, zmieniłyby je we wraki. Zresztą jaki byłby sens wysadzania desantu na polskim wybrzeżu, gdy Rosja może uderzyć na Polskę z terenu Kaliningradu lub Białorusi? A nawet Ukrainy, która, co pokazała walka o Krym, nie stanowiłaby dla armii rosyjskiej większego wyzwania.

Jednak sprzedaż „Mistrali” przykryła co innego, bardzo ważnego dla nas. I bardzo groźnego.

Photo by Dmitriy Fomin on Foter.com / CC BY

Francuskie termowizory dla rosyjskich czołgów

Nie trzeba sprzedawać komuś sprzętu bojowego. Wystarczy sprzedać mu do niego takie elementy, które pozwolą znacząco podnieść jego wartość bojową na współczesnym polu walki.

Francuski koncern Thales dostarczył Rosji ok. 700 szt. termowizorów Catherine-FC. Trafiły one na wyposażenie systemów kierowania czołgów T-72B3 1A40-M i T-90A 1A45T Irtysz. Dzięki nim znacząco wzrosły możliwości systemów celowniczych, zwłaszcza w nocy i w trudnych warunkach atmosferycznych. Można śmiało powiedzieć, że zmodernizowane T-72 i T-90 zyskały drugą młodość, a rosyjskie wojska lądowe – nowe możliwości ofensywne. Zwłaszcza te jednostki, które wchodzą w skład Zachodniego Okręgu Wojskowego.

Proste pytanie – w razie konfliktu zbrojnego, czyje siły zbrojne spotkają się z rosyjskimi czołgami na polu walki? Polskie, amerykańskie, litewskie, łotewskie i estońskie. Być może także te z batalionów wielonarodowych NATO.
Być może. Czy francuskie czołgi Leclerc, wchodzące w skład wielonarodowego batalionu NATO na Litwie, będą wówczas strzelać do czołgów rosyjskich? Czy jednak francuski komponent zostanie wycofany, nim padną pierwsze strzały?

Jeśli tak, to po co uzbraja się potencjalnego wroga w nowoczesny sprzęt bojowy? Żeby własne wojsko, albo wojska sojusznicze miały więcej problemów na polu walki? Czy chęć zarobku jest na tyle silna, że jest w stanie przyćmić jakiekolwiek pozostałości zdrowego rozsądku?

Obecny prezydent Francji, Emmanuel Macron, chce przecież stworzenia silnej, europejskiej armii, która ma bronić EU przed USA, Chinami i… Rosją. Skoro chce się bronić przed Rosją, to po co ją zbroi?

Prezydent Macron cieszy się wyjątkowo niskim poparciem. Od kilku dni trwają masowe demonstracje przeciwko jego polityce, spowodowane między innymi podwyżkami cen paliwa. Czy zatem wystarczy, że zmieni się głowa państwa francuskiego i wszystko wróci do normy?

Nie. Zapewne będzie jeszcze gorzej. Dla nas.

Niedawna kandydatka prawicy na prezydenta, Marie Le Pen, jest wielką wielbicielką Władymira Putina. A to oznacza, że gdyby zastąpiła Macrona, rosyjski prezydent Władymir Putin może liczyć na sprzedaż większej ilości potrzebnych mu rozwiązań technicznych. Bez ograniczeń.

„Le Pen wątpi w sensowność aktywnego udziału Paryża w działaniach obronnych NATO” – David Rachline, szef sztabu wyborczego Le Pen. Wywiad dla RIA Novosti. Źródło – rosyjski Sputnik, czyli tuba propagandowa Kremla.

Photo by Remi Noyon on Foter.com / CC BY

Włoskie IVECO dla armii rosyjskiej

W działaniach wojskowych ważna jest też manewrowość. Zwłaszcza dla jednostek aeromobilnych, takich jak dywizje powietrznodesantowe. Lekkie pojazdy terenowe są na dzisiejszym polu walki bardzo groźne. Mogą pełnić rolę niszczycieli czołgów, jeśli wyposaży się je w kierowane pociski przeciwpancerne. Mogą pełnić rolę lekkich pojazdów przeciwlotniczych, kiedy będą wyposażone w kierowane pociski przeciwlotnicze. Mogą transportować moździerze, niewielkie radary, grupy uderzeniowe, sprzęt łączności i dowodzenia.

Z jakich nowych pojazdów korzysta rosyjska 108 Gwardyjska Dywizja Powietrznodesantowa z Tuły? Ryś. Są to lekkie, opancerzone, licencyjne auta włoskiego IVECO. Model LMV. Produkują je Kamaz i Iveco Russia. Na wyposażeniu armii rosyjskiej jest ich około 400. Część była wykorzystywana w czasie operacji bojowych w Syrii.

Photo by rikdom on Foter.com / CC BY-NC-SA

Czy Polska, stawiając na sojusz z USA, miała rację?

Było to posunięcie najlepsze z możliwych. W obecnej sytuacji tylko USA są w stanie nam faktycznie przyjść z pomocą wojskową. I tą współpracę należy rozwijać.

Równocześnie nie może to oznaczać polaryzacji, na którą cierpią polskie elity polityczne.
To, że Polska OBECNIE ma silny sojusz z USA, nie oznacza, że tak będzie za 10, 20 albo 50 lat. W USA władza również może się zmienić. I to już niedługo. Rządy Demokratów mogą wiązać się z kolejnym resetem z Rosją, który może się zakończyć fatalnie dla Polski.

Dlatego Polska powinna utrzymywać jak najlepsze stosunki z Chinami. Wszelakie, gospodarcze (w graniach opłacalności – nie jest opłacalne sprowadzanie tandety i niszczenie rodzimego przemysłu), dyplomatyczne, turystyczne i kulturalne. Po co? Żeby mieć alternatywę do możliwej sytuacji, w której USA odwrócą się do Polski plecami. Żeby mieć skąd kupować nowoczesną broń, której nie będziemy w stanie wyprodukować. Na przykład samoloty bojowe V – generacji, okręty podwodne i rakiety.

Przede wszystkim, trzeba jednak rozbudowywać własną gospodarkę i siły zbrojne. Zaczęliśmy od „najniższego piętra”, czyli WOT. Lekko uzbrojonej piechoty, przeznaczonej do obrony swoich małych ojczyzn i wspierania wojsk operacyjnych. To nie są stracone pieniądze, jak krzyczą niektórzy. Być może za 10 – 20 lat WOT zacznie ewoluować w stronę amerykańskiej Gwardii Narodowej. Ale już teraz czas na kolejne piętra systemu. Aż do tego najważniejszego – strategicznego.

Bo żaden sojusz nie zagwarantuje nam stuprocentowego bezpieczeństwa. A posiadanie własnej broni strategicznej? Tak.

Czy mając cztery okręty podwodne, z rakietami balistycznymi na pokładzie, obawialibyśmy się jakiś tam termowizorów na rosyjskich czołgach? Pewnie nie. A obecnie musimy się ich bać.

ML/TSFE 2018-11-20

MENU

-> POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

-> ANALIZY TSFE

-> OPINIE TSFE

-> TO CO WAŻNE

-> KONFERENCJE I WYDARZENIA

-> O NAS

-> TSFE NA FACEBOOK

-> TSFE NA TWITTER

-> POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Dodaj komentarz